Uczenie dzieci hiszpańskiego to nie taka bułka z masłem. Sprawdź czy z Colorín Colorado będzie Ci łatwiej.

Od prawie 10 lat jestem trenerką nauczycieli hiszpańskiego i każdego roku szkolę prawie 200 pasjonatów nauczania tego pięknego języka podczas naszych szkoleń wewnętrznych jak i na najważniejszych konferencjach dla naszej dziedziny, takich jak np. Expertos ELE w Lublinie lub Encuentros de Profesores de ELE en Polonia.

Dzielę się z nimi moją wiedzą i już prawie 20 letnim doświadczeniem, podsuwam nowe pomysły na jeszcze bardziej kreatywne i różnorodne lekcje, a także próbuję szukać rozwiązań by dodać im pewności w ich pracy.

Przez wiele lat prowadziłam po 120 godzin lekcyjnych miesięcznie. Uczyłam wszystkie grupy docelowe: począwszy od uczniów, licealistów, studentów i dorosłych, poprzez menadżerów,  po dzieci w wieku wczesnoszkolnym i przedszkolaki. Pamiętam te niedziele, kiedy siadałam już ok 15:00 i zaczynałam przygotowywać swoje lekcje na cały tydzień, bo wiedziałam, że potem nie będę miała czasu. Uwielbiałam udzielać lekcji, ale przygotowywanie się do nich mnie frustrowało. Nigdzie w dostępnych materiałach nie widziałam spójności, więc tak naprawdę każda lekcja była moim dziełem. Miałam nosa do uczenia, zawsze wiedziałam, że poprzez ciekawe i różnorodne powtórki uczeń lepiej przyswaja język i dużo zapamiętuje. Szukałam więc ciekawych sposobów na powtarzanie materiału. Szukałam, tworzyłam, eksperymentowałam, wypróbowywałam pomysły na różnych grupach wiekowych, dzieliłam się wiedzą podczas szkoleń, na konferencjach, działało nie tylko u mnie, więc szłam dalej i pisałam tworzyłam, aż stworzyłam Colorín Colorado – spełnienie moich marzeń na ambitne lekcje z dziećmi prowadzone w formie zabawy.   

W minionym roku, roku wyjątkowo trudnym roku, często rozmawiałam z nauczycielami i lektorami. Ostatnio podliczyłam, że od września do grudnia przeprowadziłam rozmowy z ponad 50 nauczycielami hiszpańskiego z całej Polski. Dzielili się ze mną swoimi troskami związanymi z pracą z dziećmi, opowiadali co ich stresuje, frustruje, z czym sobie nie radzą, co im sprawia trudność, czego potrzebują, o czym marzą.

Chciałabym się podzielić z Wami moimi spostrzeżeniami. 

Na co najczęściej narzekacie?  Z jakimi trudnościami się borykacie? Poniżej spróbowałam zebrać wspólne głosy, niezależnie od tego czy jesteście początkującymi nauczycielami, macie już dłuższe doświadczenie w tym niezwykle wdzięcznym, choć wcale niełatwym fachu, czy też jesteście nativos (choć o tych ostatnich napiszę osobny artykuł).

„Nie mam pojęcia jak uczyć dzieci.”

„Nie mam własnych, albo nawet jeśli je mam, to nigdy nie uczyłam dzieci. A w tym roku jakoś tak się zdarzyło, że uczę w podstawówce i nie mam pojęcia co z nimi robić? Jak z nimi pracować? Co lubią, czego nie?”

Zacznę od oczywistego stwierdzenia, że uczenie dzieci to jest sztuka i wyzwanie. Wielu nauczycieli przyznaje, że po jednej lekcji z dziećmi w szkole podstawowej czują się jak po 4 lekcjach z dorosłymi. Stąd tak często zdarza się, że rzucają ręcznik i się wypalają, albo twierdzą, że się do tego nie nadają. Bycie nauczycielem języka obcego dzieci w wieku wczesnoszkolnym to fach trudny. Wie to każdy, kto się z tym wyzwaniem mierzył. Trzeba mieć podejście do dzieci, umieć dzieci zafascynować, wciągnąć, zmotywować do pracy w sytuacji gdy wolą biegać, tracą szybko koncentrację, nie bardzo lubią, lub jeszcze nie potrafią pisać, rzadko rozumieją po co im ta nauka wobec czego nie są nią zainteresowane ….  Tego typu obiektywnych trudności można by wymieniać bez końca.

Oczywiście każdy nauczyciel z czasem nabiera praktyki i wypracowuje własne strategie nauczania. Im więcej lekcji udzielamy, tym więcej mamy materiału do analizy i tym bardziej aktywny jest nasz „wewnętrzny krytyk”, który prowadzi do nas do coraz lepszych pomysłów oraz konstatacji, że nie taki diabeł straszny jakim go malują i że lekcje z dziećmi mogą być naprawdę przyjemne. 

Ale by tak się stało trzeba przestrzegać kilku „złotych zasad”, które jak wynika z moich obserwacji, niemal zawsze się sprawdzają, dlatego zaczynam od nich moje szkolenia poświęcone nauczaniu dzieci.

„Za dużo czasu…”

To sformułowanie słyszę najczęściej. „Za dużo czasu poświęcam na wycinanie, drukowanie, laminowanie….. „

Co racja to racja. Internet jest bogaty w różne pomysły na urozmaicenie lekcji dla dzieci. Możesz znaleźć i samodzielnie wydrukować bingo, karty pracy, flashcardy, gry, itp, ale to wszystko wymaga czasu. To co często doskwiera nauczycielom, to konieczność poświęcania każdego popołudnia na poszukiwanie pomysłów i materiałów, dlatego chcieliby mieć to wszystko usystematyzowane w jednym miejscu i nie martwić się o to, że dziś znowu trzeba będzie coś ściągnąć, wydrukować, zalaminować, posegregować, poprzyklejać…. „Takie prace ręczne” – kwitują niektórzy.

Właśnie dlatego, że dokładnie znane mi są te realia, postanowiłam, że opracowując kompleksową metodę nauczania powinnam zadbać o liczne i urozmaicone materiały. W konsekwencji na każdym poziomie metody Colorín Colorado nauczyciel ma do dyspozycji blisko 400 flashcards do zabawy, powtórek, wprowadzania słów, zabawy, itd.

„Wchodzą mi na głowę.”

Oczywiście każdy praktyk wie, że choć dobre materiały to połowa sukcesu, pozostaje jeszcze niezwykle ważny aspekt jakim jest dyscyplina na zajęciach. Trudności z zachowaniem porządku i dyscypliny na lekcjach to częsty temat, na który nauczyciele narzekają. Wtedy zdarza mi się zapytać: „A czy nagrałeś kiedyś swoją lekcję?” Wtedy widzę zdziwienie w ich oczach, albo słyszę takie „What?????” przez telefon, (w tym pandemicznym roku nasze rozmowy odbywają się najczęściej przez telefon lub jeden z komunikatorów). Polecam takie rozwiązanie każdemu nauczycielowi, gdyż obserwacja własnej lekcji jest najlepszą formą, aby zobaczyć dlaczego nasi uczniowie wchodzą nam na głowę. Wtedy widać, że na przykład niewłaściwe jest tempo lekcji albo dzieci „gubią” zainteresowanie nie wiemy co dalej robić na lekcji i szukamy czegoś w podręczniku. Czasem może się wydawać, że lekcja się toczy, ponieważ cały czas coś mówimy, tyle tylko, że są to „wypełniacze ciszy” typu: „Bueno y ahora ¿qué vamos a hacer? albo ”A ver, a ver… qué tenemos aquí”….. A to są sekundy, które spragnione ruchu dzieciaki natychmiast wykorzystują i zaczynają swoje psoty lub kładą się na ziemi mówiąc: „To jest głupie”.   Hmm… no właśnie, warto to zobaczyć na własne oczy i stwierdzić, czy na przykład nie faworyzujemy tylko jednego dziecka, więc reszta traci motywację, albo zadajemy pytanie i nie okazujemy zainteresowania odpowiedzią, itd., itp..

Nie chcesz, aby dzieci źle się zachowywały podczas lekcji? Musisz nabyć umiejętność szybkiego wdrażania różnych form aktywności, aby nie przesadzić ze statecznymi formami pracy (naklejanie, wycinanie, pisanie, wypełnianie), bo wtedy dzieci będą ospałe, będą pokładać się na ławkach i na pewno nie będą czynnie uczestniczyć w lekcji; ani z dynamicznymi (grami, zabawami, tańcami, wyścigami) aby ich nie rozbrykać. Najbardziej rekomendowaną formą pracy z dziećmi jest  naprzemienna intensywność aktywności, najpierw coś na rozruszanie, bo w ruchu dzieci najlepiej zapamiętują, a potem coś na wyciszenie, aby przyswoić materiał, po czym znowu coś dynamicznego, aby kolejno przejść do spokojnej zabawy. Oczywiście pozostaje pytanie: to skąd mam mieć tyle pomysłów na zabawy?

Odpowiadam: radzimy sobie z tym bez problemu dzięki opracowanym scenariuszom do każdej lekcji metodą Colorín Colorado 🙂

„Brakuje mi pomysłu na zachowanie ciągłości nauki.”

Myślę, że jest to istotna bolączka nauczycieli. Wydawało by się, że w Internecie jest cała gama różnych dodatkowych materiałów na lekcje, często tworzonych z prawdziwy zaangażowaniem przez innych, czynnych nauczycieli z pasją, a na Youtubie kanały z piosenkami z całego świata, ale kiedy przychodzi do odpowiedzi na pytanie: „I co ja mam właściwie zrobić na następnej lekcji?” pojawia się stres. Nauczyciele poświęcają mnóstwo czasu próbując znaleźć na lekcje najlepsze rozwiązania, skuteczne gry, itd. (oczywiście często z dobrym rezultatem), ale po takiej udanej lekcji, znowu pojawia się pytanie: „I co ja mam właściwie zrobić na następnej lekcji?”. Niestety zabiera to masę czasu i nauczyciel może się zdemotywować, bo czuje, że traci równowagę między czasem, który poświęca na przygotowywanie lekcji i późniejsze ich przeprowadzenie, a czasem wolnym, który może poświęcić sobie czy rodzinie. Ponadto, zgodnie z ludowym porzekadłem „czas to pieniądz”, nauczyciele i lektorzy mogą dojść do wniosku, że nakład pracy jest niewspółmierny do zarabianych pieniędzy za godzinę przeprowadzonej lekcji. Jeśli do tego dodać brak efektów w nauce dziecka, wynikający z braku zachowania należytej logiki i ciągłości nauki, to nietrudno wyobrazić sobie frustrację i poczucie braku sensu wykonywanej pracy. Nauczyciel naprawdę się stara, szuka w internecie, sprawdza polecane linki, a rodzice i tak, koniec końców, są niezadowoleni i lekko przychodzi im krytyka naszej pracy: „Moje dziecko uczy się hiszpańskiego już od roku i nie widać efektów. Nawet nie potrafiło na wakacjach w Hiszpanii zamówić sobie lodów :-((.” …. Znacie to? No jasne, że tak.

No właśnie …. ja zawsze bardzo pragnęłam, żeby rodzice wracali do mnie z wakacji chwaląc jakie to mają mądre dziecko i dlatego powstała metoda Colorín Colorado 🙂  z wieloma gotowymi pomysłami, aby dziecko uczyło się swobodnej komunikacji, nauczyciel oszczędzał czas, a proces nauki układał się w usystematyzowaną, spójną całość. I z rozmów z nauczycielami wynika, że to działa!!!!  Dzięki Colorín Colorado udaje się zachować spójność i ciągłość nauki nawet w takich dziwnych czasach jak teraz, kiedy część dzieci uczy się stacjonarnie, część online, a jeszcze inne hybrydowo.

„Te podręczniki są bez sensu.”

Nauczyciele i lektorzy nierzadko skarżą się: „I co ja mam zrobić ze zdjęciem, które jest w książce na całą stronę, albo z tematami, które są potraktowane po łepkach. I tak muszę sama wymyślać i dokładać materiał, aby dzieci zrozumiały o co chodzi, bo wszystkiego jest za mało.”

Tak, znam to. Dlatego przy opracowywaniu Colorín Colorado chciałam odciążyć nauczyciela od konieczności ciągłego szukania materiałów i myślenia o kolejnych lekcjach. Uczeń otrzymuje podręcznik oraz motywacyjny zeszyt ćwiczeń, w którym sam może obserwować swój własny rozwój językowy, a jednocześnie nauka wiąże się z pozytywną motywacją, a nie stresem. Nauczyciel z kolei, zyskuje dostęp do licznych materiałów dodatkowych dostępnych on-line, jak również do scenariuszy lekcji zawierających pomysły na lekcje, zabawy powtórkowe i aktywności do wykorzystania w zależności od różnych wariantów przebiegu zajęć.

Dzięki takiemu „obudowaniu” dydaktycznemu, Colorín Colorado jest efektywnym narzędziem w codziennej pracy a nie kolejnym, zwykłym podręcznikiem.

Ponadto, w każdym roku oferujemy szereg szkoleń wzbogacających warsztat nauczycieli.

„Uwsteczniam się pracując z dziećmi.”

To zdanie też często słyszę.

Warto na to zagadnienie spojrzeć nieco inaczej. Opracowane przez nas materiały zostały tak pomyślane, aby uczyć dzieci przez pełne „zanurzenie” w język. Stosowanie metody naturalnej, którą promuję i zachęcam do niej nauczycieli podczas szkoleń, to również świetna okazja dla nich by nauczyć się i utrwalić wiele nowych słów i zwrotów, czy też na częstsze używanie imperativo, czy subjuntivo. To praca nad swoją znajomością języka, szybkimi reakcjami językowymi, uczeniu się słówek, które normalnie  uznalibyśmy za nieprzydatne, bo kogo obchodzi słówko: jeż, albo ufoludek? A dla dzieci te słowa są ważne, bo opisują świat, które je interesuje, a my dorośli ich nie ćwiczymy bo wydają nam się „niepoważne”.

A zatem praca z dziećmi może nie daje możliwości do prowadzenia filozoficznych debat, ale uczy za to spontanicznych reakcji językowych, stosowania codziennych, kolokwialnych form i zwrotów, poszerza słownictwo najbliższego otoczenia. Krótko mówiąc z tym nauczaniem dzieci nie jest tak źle. Znam też nauczycieli, którzy po szkoleniach i po rozpoczęciu przygody z Colorín Colorado, porzucili pracę w liceach na rzecz pracy w szkołach podstawowych, bo jak mówią: ta praca daje im satysfakcję a malutkie dzieci to „słodziaki”, które ci okazują, że jesteś ważny.

Lekcje z dziećmi tylko na początku wydają się być trudne. Każda lekcja nas wzbogaca i uczy, zaczynami doskonalić nasze umiejętności. Wszystko wymaga czasu, na początku trzeba się dużo uczyć. Jednak ta nauka przynosi radość, bo rozwijamy się również jako ludzie. No i zawsze mamy na deser jakiś występ, jakiś teatrzyk, jakieś wygibasy i przytupasy podczas  śpiewania piosenki. I to są momenty kiedy serce rośnie i czujemy, że to co robimy naprawdę ma sens.

Chciałbyś tworzyć społeczność z innymi nauczycielami, spotykać się na szkoleniach, być w grupie na FB gdzie się inspirujemy wzajemnie?

Dołącz do naszej Colorinowej drużyny! Może to właśnie ten moment kiedy warto poznać się bliżej?